| Aktualności Z drem nauk medycznych Robertem Gajdą rozmawia Grażyna Maria DzierżanowskaIdę konsekwentnie
To był numer wyborczy, a ostatecznie nie startowałem w wyborach. Ale myślę, że byłbym dobrym ministrem. Mam parcie na pracę, na sukces i wszystkie cele, które sobie stawiam, realizuję. I nie idę po trupach. Idę za to konsekwentnie i jeśli mam przekonanie, że to co robię, jest słuszne, to osiągam ten cel. Kiedy coś realizuję, jestem uparty. Nigdy nie czekam, aż ktoś da mi odpowiedź, dzwonię, pytam, popędzam. Pracuję od ręki. Apropo’s ministra. W opiece zdrowotnej „siedzę” 20 lat jako lekarz i menedżer, a w Gajda-Medzie mam ciągłe kontrole z „dobrotliwości” kolegów lekarzy. * „Dobrotliwości” w cudzysłowie! W cudzysłowie i piszą oni na okrągło… *… podpisując się „życzliwy”. (śmiech)Tak, Gajda-Med nie wychodzi z kontroli, jedna się kończy, druga się zaczyna. *No, ale jak się kończy, to czym? Wychodzimy z tarczą. Każda kończy się dobrze, ale wymaga nakładu pracy z naszej strony i odrywania się od pracy. *I tak jest Pan w tej opiece zdrowotnej 20 lat i… … i wiem, jak ona funkcjonuje, od podstaw, wiem, jak funkcjonują kontrolerzy, jak działa Fundusz i ministerstwo. Wiem, co musiałbym zrobić jako minister, żeby miliony rzeczy poprawić. *Zna Pan obecną panią minister? Znam. Z wszystkimi ministrami zdrowia na przestrzeni 10. lat rozmawiałem i spotykałem się, tak jak z wszystkimi prezesami NFZ. Pewne uwagi, które miałem, nawet przechodziły w warunkach szczegółowych do umów. Kiedy mi się coś nie podoba, np. rozliczenia pewnych usług w kraju, jestem w stanie pisać pisma oficjalne. *Pan nie przedkłada papierkowej roboty nad sztukę leczenia? Powiem tak: raz chętnie sięgam po menedżerkę i nadzorowanie firmą, raz cieszę się na spotkania z pacjentami. Bywa tak, że potrzebuję kontaktu z ciężko chorym pacjentem i lepiej się czuję realizując się przy pacjencie, niż kiedy realizuję się jako szef, chociaż firmę prowadzę nie najgorzej. Ale generalnie w moich myślach nie ma czegoś takiego, co jest ważniejsze, co jest mniej ważne. * Niech Pan mi to wytłumaczy, dlaczego u Pana jest, jak jest, a wokół marazm i przerażenie chorych, a i zdrowych, że jak zachorują, a nie będą mieć pieniędzy na leczenie, będą spisani na straty. Ciężko tu zabierać zdanie, żeby kogoś nie dotknąć, obrazić, a nie jest mi to potrzebne, jestem od tego daleki. *Ale ja pytam o sytuację w Polsce, która jaka jest, każdy widzi. Nie jest źle. My Polacy jesteśmy rozwydrzeni. Opieka medyczna w Polsce jest naprawdę niezła. Trzeba jechać do Anglii, do Ameryki, czy innych krajów, żeby zobaczyć, jak wygląda opieka zdrowotna tam, gdzie się umiera na ulicach, w krajach cywilizowanych. A w Gajda-Medzie jest zupełnie inaczej, bo tu lekarze zarabiają za wykonaną pracę i diagnostykę. Dlatego nie ma kolejek. Kiedy kontrakt mamy wyrobiony, przyjmujemy prywatnie – kontrakty mamy jednak dość duże. U mnie każdy lekarz sam robi USG, próby wysiłkowe, badania dodatkowe… Idziesz i jeśli jest potrzeba takie badania jak np: EKG, czy echo, to jest ono wykonywane od ręki, bez czekania. *Zaszczepił się już Pan przeciwko świńskiej grypie? I co Pan w ogóle myśli na ten temat? Zacznę od szybkiego przepływu informacji w Polsce, np. PiS twierdzi, że PO zabija ludzi grypą… Ludzie umierali na grypę zawsze, tylko nikt o tym nie mówił. Jak umarł Kowalski w Kołobrzegu, to w Pułtusku nie wiedzieli. Dziś mamy żonglerkę manipulacją i ona też dotyczy służby zdrowia. Grypa… Gdyby tego tematu dziennikarze nie nakręcali, a wręcz odwrotnie, mówili, że jest nieźle, to ludzie by stwierdzili, że jest zupełnie nieźle. Ja się przeciw grypie zaszczepiłem. *Szczepić się? Oczywiście, szczepić się, bezwzględnie. *Ale na świńską? Od zwykłej. Grypa zabija, jedna osoba na ileś tam tysięcy umrze. *Świńska grypa może przejść w pandemię na miarę hiszpanki? Teoretycznie może, stąd alarmy. *Bać się? Nie bać, zaszczepić od normalnej grypy, prowadzić zdrowy tryb życia i nie słuchać zbyt dużo wiadomości. *Powiedzmy o sukcesach Centrum, ile ich było. Jakie, bo trochę się gubię w tych Perłach. Czym skutkują? Ogólnie - Perły to konkurs typowo medyczny i ma kilkanaście kategorii medycznych. Rok temu zdobyliśmy 2 miejsce w Polsce, przegraliśmy ze szpitalem na Żoliborzu. W ubiegłym roku kapituła miała jeszcze silne komunistyczne parcie na jednostki publiczne, niestety. Zeszłoroczna nagroda skutkowała dumą, wyróżnieniem, to nagroda uznaniowa. Żeby dostać taką Perłę, trzeba ponieść olbrzymi wydatek finansowy, bo to dosprzętowienie, skomputeryzowanie… Droga do Perły jest długa. W tym roku startowaliśmy w konkursie Mazowiecka Firma Roku, konkurując z olbrzymią ilością jednostek medycznych w tym szpitali – byliśmy pierwsi! *Wejdźmy w atmosferę ostatniego sukcesu. Eleganccy panowie, odświętne panie, gwiazdy telewizji… Gratulacje. A właśnie – kto już Panu gratulował z pułtuszczan, prócz mnie oczywiście? Gratulacje złożył mi pan starosta Witold Saracyn, pan poseł Henryk Kowalczyk i kilku moich przyjaciół – za wiele tego nie było. A na samej gali było bardzo elegancko. Olbrzymia kultura. Gratulowali jedni drugim, atmosfera przemiła, pompa olbrzymia. * Czy ów sukces biznesowy przekłada się na jakość oferowanych usług? Chyba odwrotnie. Sukces biznesowy jest skutkiem oferowanych usług. Kapituła, myślę, zbiera wywiady w różny sposób i analizuje szczegółowo sposób załatwiania pacjentów. *Polityka – już się Pan z niej wyleczył? Przygoda z polityką zakończona trochę jajcarsko… (wybuch śmiechu). Nie da się tak do końca żyć bez polityki, bo przecież czasem mnie ktoś kopie z jakiegoś powodu i to jest związane z układami politycznymi. W Platformie jestem oficjalnie do dziś, ale w niej nie działam, bo po taczce i jajkach ,,góra” do Pułtuska nie chce przyjechać. *Zamienił Pan, widzę, politykę na Klub Zdrowy Styl Życia. Sport to moja pasja. Jestem z nim od dziesiątego roku życia. Głównie to była lekkoatletyka, biegi. Byłem trzykrotnym akademickim mistrzem Polski na studiach, potem zmieniałem dyscypliny. *Jednak wrócił Pan do biegania. Tak. Wróciłem intensywnie do biegania i zajmuję w maratonach i półmaratonach w swojej kategorii wiekowej i wśród lekarzy niezłe miejsca. A że zawsze miałem kłopoty z umiarem, z pracą, sportem, jestem w permanentnej kontuzji, która nie chce się wygoić. Siedziba Klubu Zdrowy Styl Życia znajduje się w dwóch miejscach, tj. siedzibie CM Gajda-Med i przy Mickiewicza 35, w siłowni Palladium. Mogą tam przybywać wszyscy, którzy chcą żyć aktywnie, chcą być zdrowi i zadbani fizycznie, piękni w sensie dbałości o siebie. Idea w olbrzymim skrócie jest taka: nie lecz się tabletkami, jeśli da się ruchem i dietą. Ja dzięki tej idei jestem człowiekiem szczęśliwym, pełnym energii, spełnionym. Aktywność fizyczna jest człowiekowi potrzebna bardziej niż posiłek! *A ja myślę, że pieniądze też dają szczęście i spełnienie. W kategoriach zamożności na pewno nie jestem szczególnie bogaty nawet wśród pułtuskich menadżerów. Bogactwo tkwi w czym innym - jestem bogaty, bo mam wystarczające mi pieniądze i nic mi nie brakuje. Tak na prawdę nie mam jakiś gigantycznych wymagań i nie wydaję ,,głupio” pieniędzy. Praktycznie każda nadwyżka finansowa idzie w rozwój firmy *Wycieczkuje Pan namiętnie. Namiętnie. Jeżdżę w niesamowite miejsca, przeżywam niesamowite chwile i cieszę się życiem, mając w zasięgu ręki komputer i komórkę. Oczywiście mogę wyjeżdżać na bardzo krótko. Na Hawajach byłem tydzień, dwa dni lotu, na odpoczynek zostaje niewiele. A firma, dzięki której mam pieniądze, mnie trzyma. A w niej mam bardzo dobrych ludzi do pracy, lekarzy, obsługę, menadżerów. Mnie denerwuje, jeśli ludzie nie pracują dobrze na swoją pensję, a u niektórych jeszcze to pokutuje. *Idzie Pan jak burza, co będzie z Panem, z firmą za 10 lat? Firma będzie się rozrastała, nie mam granic. Jesteśmy w Pułtusku, Pniewie, Młynarzach, Niedzborzu, Sońsku. Aktualnie łączymy się z przychodnią w Gołyminie. W sumie mamy już ok. 20 tys. pacjentów, w tym 7 i pół tysiąca w samym Pułtusku. . *Charytatywność – mówi coś Panu to słowo, Panie doktorze? Umie się Pan dzielić? Umiem. Do Gajda – Medu przychodzi wiele osób po pomoc. Nie ma dnia, żeby ktoś o coś nie prosił - o sztandar, książkę, piłkę… Ja się tym nie chwalę. Ponadto mój Klub jest Klubem non profit i tu realizuję swoją chęć niesienia pomocy bliźnim. *Wracam do gratulacji dlaczego było ich tak niewiele? Może to zazdrość? *A może konfliktowość? Może nie jestem łatwy w kontaktach. *Z czym ludzie łączą nazwisko Gajda? Łączą bardzo różnie. *I co Pan jeszcze powie? Jestem człowiekiem szczęśliwym. Podam receptę na szczęście: ,,4 x P” – tj. praca, pasja, predyspozycja do czynności, które wykonujemy, pożyteczność działania. I jeszcze – nie- czynienie zła. Żyję według tej recepty. A na bezsensowną agresję szkoda czasu, skierowana do innych, zabija nas samych. To oczywiście absolutnie nie oznacza że w jestem ,,miękki” i ugodowy za wszelką cenę. Potrafię zawalczyć! *Dziękuję Panu za rozmowę „na każdy temat”. powrót | wszystkie aktualności |
||||||||
|